Czasami zastanawiam się: co pcha mnie do podróżowania po świecie na rowerze, do pokonywania niezliczonych trudności przed i w trakcie wyprawy? Czy jest to wrodzona chęć zwiedzania, oglądania świata, poznawania nowych ludzi, czy też potrzeba przygody, emocji, spotkania nieznanego? A może w ten sposób chcę sobie coś udowodnić? Ale, czy to jest dostateczna motywacja by niejednokrotnie wylewać litry potu? Chyba, że jest to potrzeba walki - atawizm, który drzemie w każdym z nas. Chodzi, rzecz jasna, o walkę z samym sobą, odpieranie ataków napierających myśli: "nie chce mi się", "po co ja to robię", "już nie mogę", "wszystko mnie boli", itd. Całe szczęście, że można znaleźć na to kontrargumenty: "spotykam wspaniałych ludzi", "dookoła jest pięknie", itp.

Poza tym, czyż nie jest fascynujące obserwować swój organizm - jak pracuje, jak przystosowuje się do nowych warunków, a po wyczerpującym dniu czuć błogi stan zmęczenia i zadowolenia z dobrze wykonanej roboty.

A jeszcze gdy widzisz łzy szczęścia u towarzysza podróży… - nie ma większej nagrody!

Niewątpliwie jednym z motywów jest potrzeba bycia przez jakiś czas w samotności, odreagowania całego świata, codziennych stresów. A na pewno jest to chęć dotknięcia czegoś ulotnego, niepostrzegalnego - czegoś, co ciągle jest przede mną i co wciąż zostawiam za sobą...
25.09.2009
Właśnie wrzuciliśmy galerię zdjęć z tegorocznej wyprawy.

6.09.2009
Dzisiaj zakończył się organizowany przez nas ogólnopolski zlot rowerów poziomych.
40 posiadaczy rowerów poziomych z całej Polski spotkało się w podpoznańskim Rogalinku. Każdy z rowerów był inny i niezwykły. Nie zabrakło więc long bike'ów, klasycznych konstrukcji SWB (w tym w całości wykonanych z włókna węglowego), low racer'ów, a nawet dwa trójkołowce i hit zjazdu - velomobil czy obudowany trójkołowiec. Ciekawostką były też dwa rowery typu flevo - czyli konstrukcje, w których w zasadzie nie jest potrzebna kierownica, ponieważ kieruje się tymi rowerami za pomocą przenoszenia środka ciężkości ciała.
W sobotę 5 września pokonaliśmy 70-kilometrową trasę przez Rogalin, Kórnik i Zaniemyśl, podczas której mieliśmy okazję zobaczyć m.in. wspaniale odrestaurowany Pałac Raczyńskich w Rogalinie i ... oczywiście powymieniać się rowerami.
W niedzielę 6 września o 12:00 pojawiliśmy się na poznańskim Starym Rynku, gdzie wzbudziliśmy większe zainteresowanie niż trykające się na wieży ratusza słynne koziołki. A później przejechaliśmy nad Jezioro Maltańskie, gdzie rozegraliśmy zawody w sprincie na rowerach poziomych na dystansie 100 metrów.
Więcej przeczytać można w artykule Bezpieczna pozioma ekstrawagancja i Rowerem na leżąco?




3.09.2009
W najnowszym, wrześniowym numerze "Rowertouru" na stronach 8-10 znajdziecie artykuł Lucyny na temat naszej wycieczki po Sierakowskim Parku Krajobrazowym.

Podaj nam swój adres e-mail, a my poinformujemy Cię kiedy coś ważnego się wydarzy.
Zostaw ślad po sobie
wpisując się do naszej
Księgi Gości